Dublin
Dublin dla różnych ludzi oznacza odmienne rzeczy. Dla niektórych jest to miasto pisarzy: Jonathana Swifta, Olivera Goldsmitha, Jamesa Joyce'a, Williama Butlera Yeatsa, Seana O'Caseya, Brendana Behana, a nawet Brama Stokera, twórcy opowieści o Drakuli. Dla innych to kolebka irlandzkiego nacjonalizmu. Dla jeszcze innych brama do słynnych uroków irlandzkiego krajobrazu. Są też tacy, którzy najbardziej cenią dublińskie rozmowy w pubach, gdzie guinness i żarty leją się strumieniami. I tacy, którzy z upodobaniem spacerują po georgiańskich ulicach, placach i ogrodach. Dublin ma wiele wizerunków i jak oszlifowany kamień szlachetny z każdej strony okazuje się nieco inny. Część wymienił Keith Ridgway w powieści The Parts z 2003 r.: "Dublin robotniczy, Dublin cudaczny, Dublin śmieciowaty, Dublin medialny. Dublin imprezowy, Dublin władczy, Dublin bezdomny, Dublin podmiejski, Dublin gangsterski...". Pierwszą rzeczą, jaka uderza niemal wszystkich przybyszów, jest doskonałe naturalne położenie miasta na szerokiej równinie przeciętej rzeką LifFey, otoczonej wzgórzami i przylądkami, z jednej strony otwartej na szeroką zatokę. Niejako dla kontrastu miasto odznacza się nieuporządkowaną, niestaranną elegancją, tak jakby zupełnie co innego było mu w głowie niż własna atrakcyjność. Niegdyś super-modne ubranie teraz wydaje się nieco wyświechtane (głównie z powodu braku rozsądnego planowania urbanistycznego), ale i tak potrafi zabłysnąć.
Podzielone miasto.
Dublin rozdzielony jest na dwie części płynącą przez centrum rzeką Liffey, która zarazem wyznacza granicę dwóch światów społecznych. Na początku XVIII w. bogaci przenieśli się na północną stronę, pozostawiając za sobą starą, średniowieczną część miasta z przeludnionymi slumsami. Na północnym brzegu powstały wówczas szykowne rzędy georgiańskich szeregówek i reprezentacyjne place, takie jak Henrietta Street i Mountjoy Square. Z upływem czasu zamożni mieszkańcy powrócili jednak na południe, gdzie wznieśli dla siebie nowoczesne rezydencje przy Mer-rion Square i Fitzwilliam Square, a w czasach wiktoriańskich zabudowali eleganckie przedmieścia Ballsbridge i tereny nad brzegiem morza aż po Dun Laoghaire i Dalkey. W północnej części zachowały się wprawdzie enklawy klasy średniej, ale tak naprawdę to mieszkańcy południowego brzegu są lepiej sytuowani, lepiej ubrani i (to już ich własne zdanie) lepiej się wyrażają. Ci z północy uważają południe za siedlisko snobizmu i pretensjonalności.